Ja nie powiem, żebym nie pisała listów ... tzn. nie teraz. Do Mikołaja skończyłam pisać już dawno, teraz zaczęłam do męża ;)
Do Mikołaja się już chyba nie opłaca. Słyszałam, że nie dostarcza na czas, że dostaje pogróżki od konkurencji i że ma nadciśnienie, co oznacza, że długo nie wytrzyma. Dlatego postanowiłam go wyręczyć i sama podarować prezent, ale jaki! Jego samego :) Przeszedł już próby wyrywania brody, worka i czapki. Największe wzięcie miał oczywiście worek. Jakie te dzieci teraz zachłanne. ;)
Brakuje tylko napisu: 'WANTED' ;)
Pozdrawiam!